Wyróżnione

Szczęść Boże!

Witam na stronie internetowej prowadzonej przeze mnie:

Dobre wspomnienia z Lubonia

Ks. Damian Wachowiak
kapłan katolicki archidiecezji poznańskiej
wikariusz w Parafii pw. św. Antoniego w Lesznie

Zachęcam do zapoznania się z moimi tekstami, które będą tu stopniowo umieszczane, i do dzielenia się spostrzeżeniami w komentarzach.

Kontakt: ks.damian@wachowiak.net.pl

Naturalne drogi prowadzące do poznania Boga

Biorąc za punkt wyjścia ruch i stawanie się, przygodność, porządek i piękno świata, można poznać Boga jako początek i cel wszechświata.

Człowiek zadaje sobie pytanie o istnienie Boga swoją otwartością na prawdę i piękno, swoim zmysłem moralnym, swoją wolnością i głosem sumienia, swoim dążeniem do nieskończoności i szczęścia. W tej wielorakiej otwartości dostrzega znaki swojej duchowej duszy. „Zalążek wieczności, który w sobie nosi, nie może być sprowadzany do samej tylko materii” (Gaudium et spes, 18) – jego dusza może mieć początek tylko w Bogu.

KKK 32,33

Człowiek nie został zdany na ślepy los w swoich poszukiwaniach Boga. Chociaż grzech zaciemnił nasze spojrzenie na świat, to jednak nie oślepił całkowicie naszych zmysłów, rozumu, pragnień duchowych i sumienia. Wpatrując się w tajemnicze piękno świata oraz odkrywając w sobie niezwykłe zdolności i aspiracje każdy człowiek może poznać, że bez Stwórcy to wszystko nie ma sensu. Nie da się na tej drodze dojść do pełni Objawienia – w tym potrzebna jest szczególna inicjatywa Boga – ale możliwe jest wskazania na źródło, którym jest jeden Bóg, stwórca nieba i ziemi.

Poszukiwanie Boga jest wpisane głęboko w serce człowieka

„Niech się weseli serce szukających Pana” (Ps 105, 3). Nawet jeśli człowiek może zapomnieć o Bogu lub Go odrzucić, to Bóg nie przestaje wzywać każdego człowieka, aby Go szukał, a dzięki temu znalazł życie i szczęście. Takie szukanie wymaga od człowieka całego wysiłku jego rozumu, prawości woli, „szczerego serca”, a także świadectwa innych, którzy uczyliby go szukania Boga.

KKK 30

Z pewnym zdziwieniem przeczytałem na okładce książki Jezus z Nazaretu słowa papieża Benedykta XVI: „książka ta (…) stanowi jedynie wynik mojego osobistego szukania «oblicza Pana» (zob. Ps 27,8)”. Wydawałoby się, że kto jak kto, ale papież to na pewno zna dobrze Jezusa Chrystusa. Tymczasem nawet on jest na drodze poszukiwania, aby coraz lepiej rozumieć i żyć w łączności z naszym Panem. Poszukiwanie Pana – rozumienia Jego słowa i odkrywania Jego dzieł w historii i w swoim życiu – jest zadaniem każdego człowieka. Bóg nie przestaje nas pociągać ku sobie przez całe nasze życie. Z naszej strony nie jest to jedynie żmudny i męczący proceder. To droga, na której odkrywa się radość, jako zapowiedź o wiele większego wesela. Poszukiwanie to jest wpisane w naszą naturę, nie jest kwestią wyboru, ale realizacja już zależy od nas. W tym odkrywamy swoją godność – jako poszukiwacze Pana jesteśmy w tym świecie ważniejsi od innych stworzeń. Naszym zadaniem jest nie poprzestawać na  zapoznaniu się z podstawowymi informacjami i potakiwaniu na głoszone przez Kościół prawdy wiary. Ta droga ma angażować wszystkie możliwości naszego rozumu, nasze decyzje i bycie we wspólnocie, która niesie w sobie doświadczenie obecności Pana – w Kościele. Kto zatrzymałby się na tej drodze poprzestając na tym, co już osiągnął, tak naprawdę zgodziłby się na to, że wiara w nim umiera.

Człowiek jest otwarty na Boga

Pragnienie Boga jest wpisane w serce człowieka, ponieważ został on stworzony przez Boga i dla Boga. Bóg nie przestaje przyciągać człowieka do siebie i tylko w Bogu człowiek znajdzie prawdę i szczęście, których nieustannie szuka:
Szczególny charakter godności ludzkiej polega na powołaniu człowieka do łączności z Bogiem. Człowiek jest zaproszony do rozmowy z Bogiem już od chwili narodzin: istnieje on bowiem tylko dlatego, że stworzony przez Boga z miłości jest zawsze z miłości zachowywany, i nie żyje w pełnej zgodności z prawdą, jeżeli w sposób wolny nie uzna tej miłości i nie odda się Stworzycielowi.

KKK 27

Ten fragment mówi o tęsknocie, którą Bóg pozostawił w sercu człowieka. Każdy z nas jest w życiu poszukiwaczem, ale często odczuwamy, że to, co znajdujemy w tym świecie nas nie nasyca. Nawet najbardziej intensywne przeżycia w końcu przeminą. Nasze życie składa się z wielu spotkań, które pokazują, że jesteśmy dla kogoś ważni. Nie sposób jednak nasycić się drugim człowiekiem i pokonać raz na zawsze poczucie samotności i bycia chociaż po części oddzielonym od innych. Katechizm nawiązuje do tego naturalnego doświadczenia. Nie narzuca niczego człowiekowi, tylko wychodzi z tego podstawowego ludzkiego poszukiwania, które spowodowało powstawanie przeróżnych form religii. Gdyby człowiek został sam w tych religijnych dociekaniach, mógłby jedynie dotrzeć do mglistych wyobrażeń i dalekich alegorii (jak starożytne mitologie). Na szczęście „po drugiej stronie nieba” znajduje się Ktoś, kto przejmuje się naszym losem i kto dał się nam poznać. O tym mówi dalsza część Katechizmu.